27 lut 2016

Jam jest infoholik

Nie potrafisz wytrzymać jednego dnia bez Facebooka, wiadomości czerpiesz z sieci, bieżące wydarzenia komentujesz na forach internetowych, a zakupy najchętniej robisz na Allegro? Uważaj, masz spore zadatki na infoholika!
W poprzednim poście wspominałam co nie co o moim lenistwie. Bardzo długo zastanawiałam się czy nie zrobić kontynuacji tego postu. Oczywiście w późniejszym czasie na pewno się pojawi, ale dzisiaj nadeszła pora na tematy dotyczące uzależnień. W takim razie bez przedłużania, zacznijmy!
Czy grozi ci siecioholizm?
Jeżeli pięć lub więcej z poniższych zdań opisują twoje zachowanie, zastanów się dobrze, czy aby nie jesteś uzależniony:
1. Często niecierpliwie czekam na kolejną sesję w internecie, co traktuję jako świetną rozrywkę.
2. Coraz więcej czasu spędzam w internecie.
3. Wielokrotnie podejmowałem nieskuteczne próby ograniczenia czasu, który spędzam w internecie.
4. Czuję się zdenerwowany i łatwo się irytuję, kiedy ktoś próbuje ograniczyć mi dostęp do internetu.
5. Coraz częściej spędzam więcej czasu w internecie, niż planowałem.
6. Nieraz ryzykowałem utratę ważnego związku lub pracy z powodu internetu.
7. Zdarzyło mi się kiedyś okłamać bliską osobę, aby ukryć, że właśnie spędzam czas w sieci.
8. Internet to dla mnie czasami sposób na ucieczkę od problemów lub na rozładowanie złego nastroju.
Czy internet może zabić?
"Epidemia uzależnień najbardziej odczuwalna jest w Azji, zwłaszcza w Japonii i Korei Południowej, dlatego w wielu krajach na bieżąco monitoruje się skalę problemu. Zajmują się tym zarówno uniwersytety, jaki i wyspecjalizowane ośrodki badawcze. Na początku 2012 roku zespół psychologów z siedmiu chińskich uczelni przeprowadził badania na grupie uzależnionych nastolatków, którzy trafili na terapię. Pacjentom zrobiono tomografię, by sprawdzić, jaki wpływ na mikrostruktury  mózgu ma zbyt długie przesiadywanie przed komputerem. Wnioski okazały się zatrważające. Uzależnienie od internetu wpływa tak samo destrukcyjnie  na nasz mózg jak heroina i alkohol!" Sporo informacji w tym poście wzorowałam na artykule Kamila Nadolskiego z miesięcznika "Sekrety Nauki" (2/2013). Podsumowując. Spróbujmy sobie teraz zrobić taki swój osobisty rachunek sumienia i sami postarajmy się odpowiedzieć na pytanie: Czy jestem uzależniony? :)

24 lut 2016

Lenistwo - choroba XXI wieku?

Zapewne jesteście ciekawi w czym tytuł tego posta ma związek z Sashą. Otóż tak praktycznie mówiąc to nic. Dzisiejsze kilkanaście zdań będzie związanych ściśle ze mną, a mianowicie z moją "chorobą".
Zauważyliście, że nowych postów na blogu jest coraz to mniej, ba nawet w ogóle! Coraz mniej zaczynam udzielać się na forach, fp, naszym kanale... i nie jest to spowodowane brakiem czasu, ponieważ codziennie znajdę go więcej niż pół godziny. Co za tym stoi? Jeden z moich największych wrogów - lenistwo! Z dnia na dzień jest ze mną gorzej - jedyne co robię to albo pełno godzin przesiaduję na fejsbukach lub o prostu oglądam telewizję. Jak sięgam pamięcią to kilka lat temu byłam kompletnie inna - zmotywowana, bardziej pomocna oraz odżywiałam się lepiej. Aktualnie jedyne co bym spożywała to czekoladę, frytki i piła colę w niezliczonych ilościach. Nagle, nie wiadomo skąd przyszedł do mnie taki moment olśnienia, wreszcie ocknęłam się i przejrzałam na oczy, że taki styl życia nie prowadzi do niczego dobrego. Pora wreszcie znaleźć odpowiedni lek na lenistwo, Lecz zanim to zrobię muszę poszukać jego źródła. Oczywiście takiej rewolucji nie przeprowadziłabym gdyby nie Sasha, to właśnie ona dała mi iskierkę nadziei, zmiany na lepsze. Jak już wcześniej wspomniałam takie nieróbstwo do niczego dobrego nie prowadzi. Mogą to potwierdzić moje oceny.
Przechodząc do sedna, już powoli wiem jakie podejmę pierwsze kroki w walce sama z sobą. Na pewno jak już nie będzie nic do roboty, a będę miała ochotę skorzystania z facebooka, to każdą minutę jaką miałabym przeznaczyć na niego, po prostu przeznaczyłabym na dodatkowy spacer z Sashą. Niby banał, ale dla osoby tak leniwej jak ja to już nie za bardzo. Po wielu rozważaniach w grę weszło również zablokowanie swoje konta na facebooku, na dzień, tydzień lub nawet miesiąc. Szczerze powiedziawszy to zaczyna się to w dużej mierze przeradzać w uzależnienie, ale o tym będzie w osobnym poście. Byłoby mi strasznie miło, gdyby moje próby przemiany również zmotywowały i was (oczywiście tych w podobnej sytuacji do mojej :P) do próby zabicia lenistwa. Może by tak zaraz po przeczytaniu tego postu ruszyć swoje szanowne cztery litery i na przykład wyjść z psem na dwór? To już pozostawiam wam.
Jeżeli chodzi o mnie to nawet chciałabym żyć w czasach, kiedy tych komputerów i telewizorów nie było. Ludzie nie byli wtedy aż tak leniwi, znajdowali czas na wiele rzeczy oraz zamiast siedzenia na tych fejsbukach po postu spędzali czas na świeżym powietrzu wraz ze znajomymi. Lepsze forma spędzania czasu, prawda? Teraz to gdy mama poprosi swoje dziecko,aby wreszcie wyszło na dwór, dziecko odpowie "Nie chce mi się. Poza tym ludzie czytali kiedyś o wiele więcej książek, co jest o wiele bardziej konstruktywniejszym zajęciem niż te całe gapienie się w ten durny monitor. Ba, czytanie książek wzbogaca nasze słownictwo, dodatkowo możemy się z nich dowiedzieć wiele mądrych rzeczy. Choć oczywiście z komputerów również można się wiele dowidzieć, nie zaprzeczam. Także zachęcam was do częstego odwiedzania biblioteki. Ja już kilka książek wypożyczyłam :D Podsumowując, starajmy się zwalczać lenistwo, bo ono do niczego dobrego nie prowadzi. Zawsze starajmy się odpowiednio zorganizować każdy dzień w roku, aby każda sekunda została fajnie wykorzystana. Nie siedźmy tyle na tych "internetach" bądź telewizorach. Zamiast tego poróbmy coś z naszym czworonożnym przyjacielem lub poczytajmy książkę lub po prostu pomóżmy komuś, a rezultaty tego będą bardzo owocne. 
Postów tego typu będzie na pewno więcej. Mogą one wywołać wiele kontrowersji, aczkolwiek ja się tym zupełnie nie przejmuję. Robię to co lubię i nikt nie ma prawa zarzucać mi czegokolwiek. Zamiast tego głęboko wierzę w to, że dzięki tym postom wyciągnę z kanapy niejednego człowieka! Dziękuję serdecznie za wyrozumiałość i przeczytanie tego posta, do zobaczenia!


Na tapczanie siedzi leń,

Nic nie robi cały dzień.

"O, wypraszam to sobie!
Jak to? Ja nic nie robię?
A kto siedzi na tapczanie?
A kto zjadł pierwsze śniadanie?
A kto dzisiaj pluł i łapał?
A kto się w głowę podrapał?
A kto dziś zgubił kalosze?
O - o! Proszę!"

Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

"Przepraszam! A tranu nie piłem?
A uszu dzisiaj nie myłem?
A nie urwałem guzika?
A nie pokazałem języka?
A nie chodziłem się strzyc?
To wszystko nazywa się nic?"

Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień.

Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty,
Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
Miał położyć się - nie zdążył - zasnął.
Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się trudził.
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził.