9 sty 2016

Noworoczne postanowienia

Miałam wcześniej dodać tego posta, ale dopiero teraz znajduję chwilę czasu, aby przedstawić Wam nasze postanowienia na rok 2016. 
W przeciwieństwie do 2015 roku zawieszę poprzeczkę trochę wyżej, głównie jeżeli chodzi o agility i o sztuczki. Myślę, że tak jak w ubiegłym roku te postanowienia przedstawię w formie myślników. 
Sztuczki które zamierzam nauczyć Sashę to:
- Stanie na przednich łapach na dysku sensorycznym (kilka sekund wystarczy)
- Chodzenie na przednich łapach bez naprowadzania moją ręką
- Head (rzeczy na jej głowie, samokontrola)
- Przysiady
- Bang
- Łapanie ogona
- Wchodzenia do swojej miski
- Waruj-Ukłon-Waruj
- Przechodzenie pod hula-hop
- Dwie łapy z boku
- Turlanie się z moich pleców
- Cop, cop na tylnych
- Slalom na przednich łapach
- Chodzenie na przednich dookoła np. moich nóg
- Słonik
Ze sztuczek to na tyle. Nie ukrywam, że jest tego dużo, ale uważam, że jak wszystko dobrze to sobie rozplanujemy i będę regularnie prowadziła sesje, to powinno się udać. Teraz napiszę postanowienia jeżeli chodzi o jakieś wydarzenia, sporty, zawody itp. :
- zamierzam się wybrać na około trzy seminaria w 2016 roku
- na treningowe zawody agility
- na pełno grupowych spacerów
- na Silesian Open do Czeladzi 
- na treningi agility w Zabrzu
- oczywiście postanowiłam sobie, aby jeszcze częściej bywać w MADzone!
- oprócz tego zamierzam powiększyć nasz agilitowy tor i kolekcję zabawek, a konkretnie o zabawki Planet Dog!
- na koniec postanawiam sobie, aby średnio dwa razy w miesiącu dać posta na bloga :D
A Wy jakie macie plany na rok 2016? :)

31 gru 2015

2015

Nie wiedziałam, że ten rok tak szybko minie i jeżeli miałabym go porównać z 2014 to okazał się on zdecydowanie lepszy, zarówno pod względem sztuczkowym, jak i sportowym, czy szkoleniowym. Pozwólcie, że przypomnę Wam co takiego obiecywałam, że zrealizuję w 2015 roku:

"kupić wreszcie szarpaki polarowe!
  • zakupić nowy tunel!
  • powtarzać podstawowe komendy: Siad/Waruj/Zostań/Do mnie
  • powtarzać, powtarzać i jeszcze raz powtarzać stare sztuczki i uczyć się nowych ( w tym foot vault)
  • wybrać się do MADzone - dog training center
  • wybrać się na seminarium z Moniką Wojciechowską ;)
  • wybrać się na spacer integracyjny organizowany przez Martę i Olę
  • pojechać na nieoficjalne zawody agility
  • jeździć regularnie do Rybnickiego Klub Agility
  • SPOTYKAĆ SIĘ Z PSIARZAMI !!!"
  • Najlepsze z tego wszystkiego jest to, że większość z tych postanowień udało nam się dokonać, a mianowicie zakupiłam nowy, pięciometrowy tunel. Oprócz tego, o czym nie wspominałam zakupiłam, a tak w zasadzie zrobiłam nowe poprzeczki. Kupiłam również szarpaki polarowe i wiele nieplanowanych zabawek. Co do komend to powtarzałyśmy je, ale niezbyt często. Sasha nauczyła się dużo nowych sztuczek, ale o tym później. W 2015 roku wybrałyśmy się, aż dwa razy do MADzone - dog training center. Na semi z Moniką się nie wybrałyśmy, ponieważ w ogóle nie były organizowane oraz także nie wybrałyśmy się na spotkanie sportowe organizowane przez Aleksandrę Hojeńską i Martę Okoń. Co do rzeczy niespełnionych nie wybrałyśmy się również na nieoficjalne zawody agility, lecz do klubu jeździłyśmy. Oczywiście spotykałyśmy się z psiarzami :)
    To teraz postaram się opisać każdy miesiąc roku 2015:
    1. Styczeń. W tym miesiącu nie działo się nic szczególnego, ponieważ ja strasznie się "leniłam".
    2. Luty. Również :P
    3. Marzec. W tym miesiącu nastąpił nasz mały debiut, a mianowicie Sasha złapała pierwszego frizbiacza!
    4. Kwiecień. Także nic ciekawego, poza tym, że nadal frizbowałyśmy dość dużo.
    5. Maj. W tym miesiącu trochę więcej się wydarzyło. Koło 10 maja byłyśmy na krajowej wystawie psów rasowych w Rybniku, gdzie osobiście poznałyśmy Olę i Joya. Następnie zaliczyłyśmy pierwszy trening agility po zimowej przerwie, a pod koniec maja wybrałyśmy się na Urban Dog Festival w Silesia, gdzie spotkałyśmy Martę i Olę. W naszych sztuczkach również nastała rewolucja. Sasha nauczyła się trzymać przedmioty w pysku!
    6. Czerwiec. Ten miesiąc był dla nas bardzo wyjątkowy, ponieważ mniej, więcej w połowie czerwca byłyśmy na naszym pierwszym seminarium sztuczkowym z Patrycją Kowalczyk w Skoczowie!
    7. Lipiec. Chillout w pełni!
    8. Sierpień. Wreszcie udało nam się spotkać z Tatianą i jej borderem - Shelby. Było miło! Poza tym zaliczyłyśmy nasz bodajże trzeci występ publiczny, z którego byłam bardzo zadowolona. Oprócz tego Sasha nauczyła się zawijać w kocyk oraz tulić pluszaki. W sierpniu również wybrałyśmy się na weekend w góry.
     9. Wrzesień. Byłyśmy na dwóch pokazach, w Europie Centralnej oraz w Silesia. Sasha nauczyła się nasuwać kółka na drążek oraz poznałyśmy nowych, mieszkający w tej samej miejscowości team - Asię i jej border collie Milo.
    10. Październik. Znowu udałyśmy się na krajową wystawę psów w Rybniku oraz, byłyśmy aż na dwa razy w MADzone na warsztatach sztuczkowych! Październik chyba okazał się jednym z najlepszych miesięcy w 2015 roku!
     11. Listopad. Nic szczególnego :(
    12. Grudzień. Sasha nauczyła się chodzić na przednich łapkach!
    Podsumowując było znacznie lepiej niż w 2014 roku,  za dużo siedziałyśmy w domu, ale jednak trochę się działo.





    23 gru 2015

    Karma Naturea


    W poprzednim poście napisałam recenzję o biszkoptach firmy Naturea, jednakże dzisiaj przyszła pora na recenzję karmy. Do testów dostałyśmy ADULT Jagnięcina - Kompletna karma dla dorosłych psów wszystkich ras. Czy Sashy smakowała? Zapraszam Was serdecznie do przeczytania dzisiejszego postu, dzięki któremu na pewno dowiecie się więcej na temat Naturea, do dzieła!
    O firmie
    "Naturea Petfoods jest portugalską firmą założoną w 2010 roku. Naszym celem jest rozwój i tworzenie globalnych standardów w diecie zwierząt. Naturalnie Odpowiednia karma dla zwierząt domowych – to nie tylko nasza koncepcja, ale również punkt bazowy dla wszystkich naszych produktów. Głównym składnikiem naszej diety jest zawsze białko zwierzęce, a użyte w niej mięso lub ryby przeznaczone są do spożycia przez ludzi.
    Nasza oferta obejmuje specjalnie opracowaną dietę dla kotów i psów, w celu ich maksymalnej ochrony na każdym etapie życia. Wszystkie składniki zostały starannie wybrane i przygotowane dla optymalnej skuteczności prawidłowego żywienia.
    Na początku i na końcu, Naturea jest wynikiem naszej pasji do zwierząt domowych."

    Na sam początek wydaje się obiecująco, jednakże zobaczmy skład karmy:

    Sądzę, że skład jest bardzo przyzwoity, aczkolwiek przyczepiłabym się do tego, że jest w nim stosunkowo mało mięsa.
    Granulki tej karmy są stosunkowo większe od karmy jaką stosowałyśmy przed testowaniem i dużo ciemniejsze. Naturea bardziej brudzi ręce, po dłuższym jej trzymaniu musiałam umyć je, ponieważ były strasznie tłuste. Co do smakowitości to zdecydowanie w pierwszych dniach jej konsumowania Sasha jadła ze smakiem lecz po kilku tygodniach zdarzało się, że mała zostawiała jej trochę w misce i za żadne skarby nie chciała dojeść.
    Z przejścia na tą karmę żadnych większych rewolucji żołądkowych nie było, żadnych biegunek itp. Za co muszę przyznać jej wielkiego plusa.
    Niekiedy zdarzało mi się przeprowadzić z nimi sesje szkoleniowe, lecz według mnie nie są one wskazane jak dla małego psa ze względu na ich nie za mały rozmiar, przez to musiałam je łamać, ale sądzę, że dla psów większych niż jack russell terrier sprawdzą się znakomicie :)
     
    Podsumowując:
    + Rewelacyjny skład
    + Piękne opakowanie
    + Po przejściu z Puriny na Naturea nie wykryłam większych, rewolucji żołądkowych
    + Sasha ją uwielbia
    - strasznie brudzi ręce
    - nie nadaje się dla małego psa jeżeli chodzi o sesje szkoleniowe

    7 gru 2015

    Biszkopty Naturea

    Jakieś dwa miesiące temu dostałyśmy do testowania biszkopty, wiele próbek i karmę Naturea.  Jednakże dziś nadeszła pora na recenzję biszkoptów z jogurtem, orzechami i miodem.
    Za nim przejdę do opisu tego produktu zapoznam was z informacją, która naprawdę totalnie mnie zaskoczyła, rzecz która wydała się dla mnie niesłychana, a mianowicie przed podaniem ich Sashy dowiedziałam się, że mogę również ja rozkoszować się ich smakiem! Byłam totalnie podekscytowana, ponieważ jedzenie przeznaczone dla psa może kojarzyć się nam z nieprzyjemnym zapachem i innymi. Tak więc postanowiłam zjeść tego biszkopta, który jak dla mnie wydawał się taki "bez wyrazu", inaczej mdły w smaku, a najprawdopodobniej za sprawą tego, gdyż nie zawierają one cukru bądź soli. Sądzę, że to nie jest wada tego produktu, bo głównym jej żywicielem jest pies.
    Moje wrażenia są bardzo pozytywne jak na początek, ale to nie koniec. Największą ich zaletą jest właśnie to, że mają bardzo bogaty i wartościowy skład, a na to staram się zwracać największą uwagę. przy wybieraniu smaków dla psa. Skład ten wygląda następująco:
    Jeżeli chodzi o Sashowe podniebienie to na pewno zajęły go biszkopty Naturea. Sądzę, że jej bardzo smakowały - jadła, że aż jej się uszy trzęsły. Dodatkowo biszkopty te wykorzystuję jako wypełnienie KONGa, bądź naszej nowej piłki z żeberkami. Oprócz tego stosujemy je także jako nagroda podczas treningów, ale powiedziałabym, że sporadycznie. Właśnie jednym z największych mankamentów tych biszkoptów  jest to że dla małych psów są po prostu za duże, a na dodatek ciężko się je łamie, a kiedy nam się już uda to strasznie się kruszą i może nam to zająć sporo czasu.
    Biszkopty te znajdują się w bardzo ładnym, estetycznym opakowaniu. Jednak po ich otwarciu ja radziłabym wam przesypać je sobie do puszki, ponieważ nie znalazłam jakiegoś fajnego zamknięcia na nie i cały czas wysypywały mi się z niego. Jedno opakowanie biszkoptów waży 230g i kosztuje 19,90zł. Nie będę tu nikogo oszukiwać - dla mnie jest to stosunkowo dużo nawet jak na biszkopty z górnej półki, choć ostatnio wchodziłam na stronę polskiego dystrybutora i aktualnie możemy je znaleść w cenie promocyjnej - 17,90zł. Kolejnym atutem tych biszkoptów jest ich bogaty wybór, na stronie która znajduje się tutaj możemy zobaczyć, aż sześć smaków! Oto i one:
    - Jabłko z cynamonem
    - Kaczka z jeżynami
    - Ryba z oliwą z oliwek i aromatycznymi ziołami
    - Owoce leśne
    - Pomidory z oliwą z oliwek i serem parmezan
    - Jogurt z orzechami i miodem

    Podsumowując
    Plusy:
    + estetyczne opakowanie
    + bardzo dobry skład
    + dobre jako wypełnienie zabawek na smaki
    +duży wybór smaków
    +pyszne w smaku (niekoniecznie dla człowieka)

    Minusy:

    - kruszą się przy czym nie nadają się do treningu
    - mają wysoką cenę
    - po ich otwarciu trzeba je przesypać do jakiejś puszki
    Wielkimi krokami zbliżają się święta, a więc Biszkopty Naturea byłyby jednym z najlepszych psich prezentów pod choinkę! To taka nasza mała podpowiedź z naszej strony dla jeszcze niezdecydowanych ;)






    14 lis 2015

    Warsztaty sztuczkowe

    Jeżeli śledzicie fanpage Sashy, to pewnie Wam wiadomo, że 31 października i 17 października byłyśmy na warsztatach sztuczkowych w MADzone. Stwierdziłam, że opiszę jak mniej więcej na takich warsztatach wygląda i jak zachowywała się Sasha oraz co takiego trenowałyśmy. Może rozpocznę od pierwszych warsztatów - 17 października.
    To było nasze drugie szkolenie o tematyce sztuczkowej i drugie prowadzone przez bardzo dobrze znaną nam osobę - Patrycję. Byłam wtedy bardzo podekscytowana, ponieważ nie wiedziałam kto jeszcze się tam wybiera ( no oprócz Martyny i Morisa widocznych na powyższym zdjęciu) poza moją ekscytacją martwiłam się także o Sashę, aby podczas naszego wejścia była chętna do nauki i się nie rozpraszała. Pierwszą sztuczkę, jaką chciałyśmy się nauczyć i jaka od dawna chodziła mi po głowie to było hopsanie w miejscu. Wybrałam ten trik, ponieważ jest on dla mnie bardzo widowiskowy (szczególnie w wykonaniu Sorina) i prawie w ogóle nie miałam koncepcji jak tego nauczyć. Sesja ta przebiegła nam znakomicie, wedle moich oczekiwań i chyba sądzę, że dobrze, że jej w przeddzień nie dałam nic do jedzenia, a na dodatek mała ćwiczyła za pyszną wątróbkę - kto by się nie oparł takiej pokusie??? 
      Na drugiej sesji miałyśmy kontynuować siupanie, owszem było tak lecz po około 5 minutach Sasha była trochę zmęczona i przez 5 kolejnych minut próbowałyśmy chodzić na przednich łapach. Nie zaliczyłabym tej sesji do bardzo udanych, bo Sasha za bardzo się rozpraszała. Myślę, że powodem głównie było przejedzenie się wątróbką (dawałam jej bardzo duże kęsy) i to spowodowało, że nie miała takiego zapału do pracy ze mną.
         Trzecie wejście było "Okay". Chciałam, aby Sasha nauczyła się sztuczki tzw. "Damą" polegającej na tym, że pies w pozycji siedzącej zakłada np. lewą łapkę na prawą (nie ukrywam, że wygląda to rozczulająco). Podczas tej sesji byłam z niej dumna - fajnie mi ten geniusz pracował oraz fajnie się skupiał :) Bonusem i dobrą wiadomością jest to, że Sasha w tej chwili już potrafi dawać łapkę na łapkę!
    31 października po raz drugi wybrałyśmy się do MADzone - dog training center. pierwszą sztuczką jaką ćwiczyłyśmy było znowu siupanie. Niestety początek sesji nie zapowiadał się obiecująco - Sasha naprawdę mocno się rozpraszała i nie potrafiła się skupić, na szczęście udało mi się opanować sytuację. Przez dwa tygodnie (od 17 października do 31 października) ćwiczyłam z Sashą regularnie te skoki i najbardziej zmotywowały mnie do pracy te słowa Patrycji  "Widać efekty po tych dwóch tygodniach". Drugą sztuczką miał być wstyd, ale trwał on z jedną minutę - Sasha niespodziewanie stwierdziła, że nie będzie chciała ze mną współpracować i uciekła na dwór, dałam jej spokój, ponieważ jednoznacznie było widać, że prowadzenie tej sesji w tym momencie byłoby nierealne. Po godzinie znowu próbowałyśmy, ale tym razem z inną sztuczką - chowaniem głowy. W środku w MADzone mała znowu nie chciała zatem poszłyśmy na dwór. Na szczęście tam jakoś udało nam się przeprowadzić sesję. W chwili obecnej Sasha prawie już potrafi tę sztuczkę :)
    Przyszła kolej na ostatnią sesję, na której chciałam nauczyć Sashę ruszania głowy na "tak" albo na "nie". Szczerze powiedziawszy wyszła ona dobrze, jeżeli miałabym ją porównać do poprzednich sesji. Tak czy owak jestem z niej dumna, mała odwaliła kawał dobrej roboty i jestem jej za to bardzo wdzięczna.
    Podsumowując te dwa dni bardzo zmotywowały mnie do dalszej współpracy z Sashą, poznałam tam wielu ciekawych ludzi i w pełni normalnych jak dla mnie, którzy wiedzą jak bardzo to ten pies jest do mnie ważny w moim życiu. Ponadto ogromnie wzbogaciłam swoją wiedzę i nauczyłam Sashę w tak szybkim tempie, aż dwóch sztuczek! Nie ukrywam, ze na pewno wybierzemy się do MADzone do tego "magicznego" miejsca. Na tą zimę odpuścimy sobie  ze względu na to, że musimy doszlifować te umiejętności, które udało nam się nabyć, a jest ich dużo i liczę na to, że przez zimę uda nam się z tym wszystkim wyrobić. Nie ukrywam , że przed nami dużo ciężkiej pracy, ale staram się do tego podchodzić optymistycznie. Jak już wcześniej wspomniałam nasz wielki powrót madzonowy zaplanowany jest wczesną wiosną. Będę tam chciała nauczyć na pewno Sashę chodzenia lub stania na przednich łapach, ale ciii... i liczę na to, ze uda nam się tego dokonać. Teraz może pora na małą fotorelację , bo trochę się rozpisałam! I jeszcze jedno! Pod postem znajdziecie linki do filmików z warsztatów, ukazujące jak mniej, więcej one wyglądają. Ciao!























                 

    30 paź 2015

    Jesienno-urodzinowy szał zakupowy

    14 października Saszka obchodziła swoje drugie urodziny i jak pewnie wam wiadomo ja mam w zwyczaju obdarzać Saszę wieloma prezentami ( tak w zasadzie to nie wyobrażam sobie osoby, która "ubóstwia" psy i w urodziny nie obdarowuje swojego pupila przynajmniej dwoma zabawkami). Dzień ten obchodzimy raz w roku, a więc stwierdziłam, że ostro zaszaleją z tymi pakunkami, bo w końcu mojej małej "star' się według mnie bardzo należy. Oprócz urodzin nam jeszcze jedną wymówkę, a mianowicie trwającą jesień. Jest to najmniej ulubiona pora roku dla nas, za oknami jest zazwyczaj szaro, ponuro, deszczowo, więc dlatego aby tą jesień przeżyć, trzeba się do niej odpowiednio przygotować. Myślę, że wytłumaczenie tych zakupów jakaś do Was przemówiło, zatem nie będę dłużej trzymała w niepewności, na pewno chcielibyście zobaczyć co takiego trafiło w moje ręce i Saszowe łapki (dodam, że kilka z tych rzeczy udało nam się wygrać).
    Akcesoria, zabawki dla psów to temat przewodni wszystkich psiarzy, a więc zacznijmy!
    1. 2x dyski Dog Games. Jesienią Sasza odżywa i wtedy nadchodzi  pora na psie sporty. Wreszcie mamy okazji, aby przerzucić się z gumowych dysków na plastikowe dekle. Tej jesieni dyski te będą niezbędne :)
    2. Szarpaki polarowy - udało nam się go wygrać w konkursie "Nagroda za opinię".
    3. Puller mini. Chodził mi już od dawna po głowie, słyszałam wiele pozytywnych opinii na jego temat, więc w naszej kolekcji nie mogło go zabraknąć.
    4.Szarpak z amortyztorem od DogStyle. Zwycięzca pierwszej  edycji "Top for Dog" w kategorii zabawki, tak to jest argument :P
    5. JW pet Tanzanian Mountain ball S. Przyznam szczerze, że ta piłka może okazać się hitem! Niezwykła jest pod tym względem, że posiada "żeberka", które można wypchać smakołykami. Jestem ciekawa, czy Sasza ją pokocha oraz możecie spodziewać recenzji!
    6. Chuckit! Ultra squeaker ball S. Dopiero niedawno pojawiła się ta piłka w Polsce, ale kiedy dowiedziałam się, ze piszczy stwierdziłam, że dla Saszy może być ona idealna!
    7. Szarpak Dog's craft by Wonder dog. Bardzo długo zastanawiałam się czy nabyć kolejne szarpaki z amortyzatorem, ale teraz tego nie żałuję!
    8. Smok. Wygrałyśmy tego smoka (?) w konkursie organizowanym przez Canifel- wszystko czego potrzebuje twój pupil.
    9. JW pet squeaky ball S. Doszły mnie słuchy, że piłka ta jest ponoć lepsza od KONG squezz i na dodatek jest dostępna w rozmiarze S. Więc nie mogło jej u nas zabraknąć :)
    10. JW pet darwin  the frog S. Zastanawiałam się na JW Bad Cuz, ale kilka osób podpowiedziało mi, że  dla Saszy bardziej pasuje żaba. Posłuchałam się i jestem ciekawa czy słusznie.
    11. JW pet megalast bear M. Przed nami kolejna czadowa zabawka firmy JW! Przed wami gumowy, czerwony miś. Uległam jego wdziękom :)
    12. Szarpak Dog's craft by Wonder dog. Drugi szarpak tej firmy :D
    13. Szarpak DogStyle. Czwarty szarpak przed wami.
    14. KONG Wubba Ballistic friends S. W naszym lokalnym sklepie zoologicznym co chwilę pojawiają się nowe, ciekawsze zabawki. Udało nam się upolować hipopotama.
    15. Szarpak zolux. Wygrana w jednym z facebookowych konkursów.
    16. Gryzak Dingo kolejna wygrana :)
    17. Planet Dog Old Soul Orbee-Tuff Ball (S). Mamy już jedną piłkę planetkę, ale standard, która nie zasysa się tak mocno jak ta nowa.



    13 paź 2015

    Wszystkiego najlepszego!

    Tak, dokładnie to własnie dzisiaj Sasza obchodzi dwoje drugie urodziny!
    Urodzona 14.10.13 dzisiaj ma swoje święto, więc dlatego pora na życzenia i podziękowania, a jest co świętować!
    Z okazji twoich drugich urodzin, życzę tobie Saszko wszystko co najlepsze, a w szczególności zdrowia, ponieważ to jest chyba najważniejsze :) Ale i duuuuużo zabawek, smakołyków, spotkań ze znajomymi, czy dużo spacerów ze swoją mamą. Także życzę tobie, abyś była zawsze "uśmiechnięta", pogodna i zawsze zmotywowana do nauki oraz wiele wiele więcej! Myślę, że teraz przystała pora na podziękowania, a jest za co! Otóż, dziękuję Saszko za te dwa lata. Dzięki tobie każdy dzień stawał się lepszy, w trudnych chwilach jak dla mnie, pocieszałaś mnie oraz za to, że ty mnie do tego świata "psiarzy" wprowadziłaś. To dzięki tobie tutaj jestem i niczego nie żałuję, ponieważ wreszcie odnalazłam swój cel w życiu. Sądzę, że to własnie ty jesteś moją nauczycielką, a nie odwrotnie, naprawdę bardzo dużo mnie nauczyłaś! Ostatnią rzeczą za jaką pragnę złożyć ci podziękowania to na pewno to, że tak szybko się uczysz. W ciągu tych dwóch lat załapałaś tak wiele. Naprawdę biorąc ciebie nigdy nie spodziewałam się, że mój pies będzie nasuwał kółka, bądź zawijał się w kocyk. Sasza jesteś niesamowita, żyj jak najdłużej, tego ci życzę moja SUPERGIRL!
    Tak jak obiecywałam,mamy filmik podsumowujący te świetne dwa lata pracy z Saszą, życzę miłego oglądania :)