14 lis 2015

Warsztaty sztuczkowe

Jeżeli śledzicie fanpage Sashy, to pewnie Wam wiadomo, że 31 października i 17 października byłyśmy na warsztatach sztuczkowych w MADzone. Stwierdziłam, że opiszę jak mniej więcej na takich warsztatach wygląda i jak zachowywała się Sasha oraz co takiego trenowałyśmy. Może rozpocznę od pierwszych warsztatów - 17 października.
To było nasze drugie szkolenie o tematyce sztuczkowej i drugie prowadzone przez bardzo dobrze znaną nam osobę - Patrycję. Byłam wtedy bardzo podekscytowana, ponieważ nie wiedziałam kto jeszcze się tam wybiera ( no oprócz Martyny i Morisa widocznych na powyższym zdjęciu) poza moją ekscytacją martwiłam się także o Sashę, aby podczas naszego wejścia była chętna do nauki i się nie rozpraszała. Pierwszą sztuczkę, jaką chciałyśmy się nauczyć i jaka od dawna chodziła mi po głowie to było hopsanie w miejscu. Wybrałam ten trik, ponieważ jest on dla mnie bardzo widowiskowy (szczególnie w wykonaniu Sorina) i prawie w ogóle nie miałam koncepcji jak tego nauczyć. Sesja ta przebiegła nam znakomicie, wedle moich oczekiwań i chyba sądzę, że dobrze, że jej w przeddzień nie dałam nic do jedzenia, a na dodatek mała ćwiczyła za pyszną wątróbkę - kto by się nie oparł takiej pokusie??? 
  Na drugiej sesji miałyśmy kontynuować siupanie, owszem było tak lecz po około 5 minutach Sasha była trochę zmęczona i przez 5 kolejnych minut próbowałyśmy chodzić na przednich łapach. Nie zaliczyłabym tej sesji do bardzo udanych, bo Sasha za bardzo się rozpraszała. Myślę, że powodem głównie było przejedzenie się wątróbką (dawałam jej bardzo duże kęsy) i to spowodowało, że nie miała takiego zapału do pracy ze mną.
     Trzecie wejście było "Okay". Chciałam, aby Sasha nauczyła się sztuczki tzw. "Damą" polegającej na tym, że pies w pozycji siedzącej zakłada np. lewą łapkę na prawą (nie ukrywam, że wygląda to rozczulająco). Podczas tej sesji byłam z niej dumna - fajnie mi ten geniusz pracował oraz fajnie się skupiał :) Bonusem i dobrą wiadomością jest to, że Sasha w tej chwili już potrafi dawać łapkę na łapkę!
31 października po raz drugi wybrałyśmy się do MADzone - dog training center. pierwszą sztuczką jaką ćwiczyłyśmy było znowu siupanie. Niestety początek sesji nie zapowiadał się obiecująco - Sasha naprawdę mocno się rozpraszała i nie potrafiła się skupić, na szczęście udało mi się opanować sytuację. Przez dwa tygodnie (od 17 października do 31 października) ćwiczyłam z Sashą regularnie te skoki i najbardziej zmotywowały mnie do pracy te słowa Patrycji  "Widać efekty po tych dwóch tygodniach". Drugą sztuczką miał być wstyd, ale trwał on z jedną minutę - Sasha niespodziewanie stwierdziła, że nie będzie chciała ze mną współpracować i uciekła na dwór, dałam jej spokój, ponieważ jednoznacznie było widać, że prowadzenie tej sesji w tym momencie byłoby nierealne. Po godzinie znowu próbowałyśmy, ale tym razem z inną sztuczką - chowaniem głowy. W środku w MADzone mała znowu nie chciała zatem poszłyśmy na dwór. Na szczęście tam jakoś udało nam się przeprowadzić sesję. W chwili obecnej Sasha prawie już potrafi tę sztuczkę :)
Przyszła kolej na ostatnią sesję, na której chciałam nauczyć Sashę ruszania głowy na "tak" albo na "nie". Szczerze powiedziawszy wyszła ona dobrze, jeżeli miałabym ją porównać do poprzednich sesji. Tak czy owak jestem z niej dumna, mała odwaliła kawał dobrej roboty i jestem jej za to bardzo wdzięczna.
Podsumowując te dwa dni bardzo zmotywowały mnie do dalszej współpracy z Sashą, poznałam tam wielu ciekawych ludzi i w pełni normalnych jak dla mnie, którzy wiedzą jak bardzo to ten pies jest do mnie ważny w moim życiu. Ponadto ogromnie wzbogaciłam swoją wiedzę i nauczyłam Sashę w tak szybkim tempie, aż dwóch sztuczek! Nie ukrywam, ze na pewno wybierzemy się do MADzone do tego "magicznego" miejsca. Na tą zimę odpuścimy sobie  ze względu na to, że musimy doszlifować te umiejętności, które udało nam się nabyć, a jest ich dużo i liczę na to, że przez zimę uda nam się z tym wszystkim wyrobić. Nie ukrywam , że przed nami dużo ciężkiej pracy, ale staram się do tego podchodzić optymistycznie. Jak już wcześniej wspomniałam nasz wielki powrót madzonowy zaplanowany jest wczesną wiosną. Będę tam chciała nauczyć na pewno Sashę chodzenia lub stania na przednich łapach, ale ciii... i liczę na to, ze uda nam się tego dokonać. Teraz może pora na małą fotorelację , bo trochę się rozpisałam! I jeszcze jedno! Pod postem znajdziecie linki do filmików z warsztatów, ukazujące jak mniej, więcej one wyglądają. Ciao!























             

30 paź 2015

Jesienno-urodzinowy szał zakupowy

14 października Saszka obchodziła swoje drugie urodziny i jak pewnie wam wiadomo ja mam w zwyczaju obdarzać Saszę wieloma prezentami ( tak w zasadzie to nie wyobrażam sobie osoby, która "ubóstwia" psy i w urodziny nie obdarowuje swojego pupila przynajmniej dwoma zabawkami). Dzień ten obchodzimy raz w roku, a więc stwierdziłam, że ostro zaszaleją z tymi pakunkami, bo w końcu mojej małej "star' się według mnie bardzo należy. Oprócz urodzin nam jeszcze jedną wymówkę, a mianowicie trwającą jesień. Jest to najmniej ulubiona pora roku dla nas, za oknami jest zazwyczaj szaro, ponuro, deszczowo, więc dlatego aby tą jesień przeżyć, trzeba się do niej odpowiednio przygotować. Myślę, że wytłumaczenie tych zakupów jakaś do Was przemówiło, zatem nie będę dłużej trzymała w niepewności, na pewno chcielibyście zobaczyć co takiego trafiło w moje ręce i Saszowe łapki (dodam, że kilka z tych rzeczy udało nam się wygrać).
Akcesoria, zabawki dla psów to temat przewodni wszystkich psiarzy, a więc zacznijmy!
1. 2x dyski Dog Games. Jesienią Sasza odżywa i wtedy nadchodzi  pora na psie sporty. Wreszcie mamy okazji, aby przerzucić się z gumowych dysków na plastikowe dekle. Tej jesieni dyski te będą niezbędne :)
2. Szarpaki polarowy - udało nam się go wygrać w konkursie "Nagroda za opinię".
3. Puller mini. Chodził mi już od dawna po głowie, słyszałam wiele pozytywnych opinii na jego temat, więc w naszej kolekcji nie mogło go zabraknąć.
4.Szarpak z amortyztorem od DogStyle. Zwycięzca pierwszej  edycji "Top for Dog" w kategorii zabawki, tak to jest argument :P
5. JW pet Tanzanian Mountain ball S. Przyznam szczerze, że ta piłka może okazać się hitem! Niezwykła jest pod tym względem, że posiada "żeberka", które można wypchać smakołykami. Jestem ciekawa, czy Sasza ją pokocha oraz możecie spodziewać recenzji!
6. Chuckit! Ultra squeaker ball S. Dopiero niedawno pojawiła się ta piłka w Polsce, ale kiedy dowiedziałam się, ze piszczy stwierdziłam, że dla Saszy może być ona idealna!
7. Szarpak Dog's craft by Wonder dog. Bardzo długo zastanawiałam się czy nabyć kolejne szarpaki z amortyzatorem, ale teraz tego nie żałuję!
8. Smok. Wygrałyśmy tego smoka (?) w konkursie organizowanym przez Canifel- wszystko czego potrzebuje twój pupil.
9. JW pet squeaky ball S. Doszły mnie słuchy, że piłka ta jest ponoć lepsza od KONG squezz i na dodatek jest dostępna w rozmiarze S. Więc nie mogło jej u nas zabraknąć :)
10. JW pet darwin  the frog S. Zastanawiałam się na JW Bad Cuz, ale kilka osób podpowiedziało mi, że  dla Saszy bardziej pasuje żaba. Posłuchałam się i jestem ciekawa czy słusznie.
11. JW pet megalast bear M. Przed nami kolejna czadowa zabawka firmy JW! Przed wami gumowy, czerwony miś. Uległam jego wdziękom :)
12. Szarpak Dog's craft by Wonder dog. Drugi szarpak tej firmy :D
13. Szarpak DogStyle. Czwarty szarpak przed wami.
14. KONG Wubba Ballistic friends S. W naszym lokalnym sklepie zoologicznym co chwilę pojawiają się nowe, ciekawsze zabawki. Udało nam się upolować hipopotama.
15. Szarpak zolux. Wygrana w jednym z facebookowych konkursów.
16. Gryzak Dingo kolejna wygrana :)
17. Planet Dog Old Soul Orbee-Tuff Ball (S). Mamy już jedną piłkę planetkę, ale standard, która nie zasysa się tak mocno jak ta nowa.



13 paź 2015

Wszystkiego najlepszego!

Tak, dokładnie to własnie dzisiaj Sasza obchodzi dwoje drugie urodziny!
Urodzona 14.10.13 dzisiaj ma swoje święto, więc dlatego pora na życzenia i podziękowania, a jest co świętować!
Z okazji twoich drugich urodzin, życzę tobie Saszko wszystko co najlepsze, a w szczególności zdrowia, ponieważ to jest chyba najważniejsze :) Ale i duuuuużo zabawek, smakołyków, spotkań ze znajomymi, czy dużo spacerów ze swoją mamą. Także życzę tobie, abyś była zawsze "uśmiechnięta", pogodna i zawsze zmotywowana do nauki oraz wiele wiele więcej! Myślę, że teraz przystała pora na podziękowania, a jest za co! Otóż, dziękuję Saszko za te dwa lata. Dzięki tobie każdy dzień stawał się lepszy, w trudnych chwilach jak dla mnie, pocieszałaś mnie oraz za to, że ty mnie do tego świata "psiarzy" wprowadziłaś. To dzięki tobie tutaj jestem i niczego nie żałuję, ponieważ wreszcie odnalazłam swój cel w życiu. Sądzę, że to własnie ty jesteś moją nauczycielką, a nie odwrotnie, naprawdę bardzo dużo mnie nauczyłaś! Ostatnią rzeczą za jaką pragnę złożyć ci podziękowania to na pewno to, że tak szybko się uczysz. W ciągu tych dwóch lat załapałaś tak wiele. Naprawdę biorąc ciebie nigdy nie spodziewałam się, że mój pies będzie nasuwał kółka, bądź zawijał się w kocyk. Sasza jesteś niesamowita, żyj jak najdłużej, tego ci życzę moja SUPERGIRL!
Tak jak obiecywałam,mamy filmik podsumowujący te świetne dwa lata pracy z Saszą, życzę miłego oglądania :)

30 wrz 2015

Szarpuś Best Tug Toys

Czy posiadacie psa, który uwielbia się bawić ze swoim właścicielem, a konkretnie czy wasz pies uwielbia bawić się w przeciąganie? Jeżeli tak to zachęcam Was do przeczytania dzisiejszej recenzji dotyczącej super według Saszy szarpaka, który uatrakcyjni każdy trening, posłuży jako nagroda w agility lub zmotywuje psa do różnego rodzaju ćwiczeń. Do dzieła!
Na początku września dostałyśmy od firmy Pies Potrafi szarpak polarowy. Jestem mile zaskoczona, ponieważ wreszcie mamy przyjemność testowania zabawki :)
Kilka słów od producenta:
"Wspólna zabawa jest fundamentem budowania dobrej relacji  ze zwierzęciem, co jest podstawą szkolenia metodami pozytywnymi.
Zabawkę możesz wykorzystać jako motywator - podczas wykonywania komend, nauki chodzenia przy nodze czy przywołania.
Pamiętaj - nigdy nie rzucaj zabawki psu na pożarcie - ta zabawka służy do wspólnej zabawy z psem i właśnie ten fakt czyni ją atrakcyjną w oczach psa. Rzucona psu do samodzielnej zabawy szybko się znudzi lub zostanie zniszczona.
Jeżeli poświęcisz psu czas i będziesz się z nim bawił, a także w zabawę wplatał trening komend, zaangażowanie zwierzęcia na współpracę z Tobą będzie rosło. Spróbuj i sam się przekonaj!"
Co sądzi Sasza?
Jak Wam wiadomo - nie zawsze jest u nas tak dobrze z motywacją, choć jedynymi z ulubionych zabawek są właśnie szarpaki. 
Jednakże szarpak Best Tug Toys sprawdza się u nas rewelacyjnie. Czy do agility, czy do sztuczek Sasza bardzo ładnie się na niego nakręca. Bardzo podoba mi się połączenie koloru niebieskiego i żółtego. Dzięki tak wyrazistym barwom, szarpak ten będzie widoczny na dużych odległościach. Sasza należy do destruktorów, czyli psów, które w mgnieniu oka potrafią zniszczyć jakąś rzecz, lecz splot jest tak bardzo silny, że Sasza nie daje rady. Kolejną zaletą jest to, że  łatwo jest złapać Saszy szarpaka np. przez kolano. Muszę podkreślić, że nie każdą zabawkę się tak "fajnie" psu łapie (Saszy xd). Szarpak dość mocno się ubrudził, błoto, ślina zrobiły swoje, ale nic trudnego. Wkładam do pralki i jest jak nowy! Zatem u Saszy zdał egzamin, ale zapewne jesteście ciekawi, jak tam on się trzyma po zetknięciu z borderem. Posłuchajcie!
Co twierdzi border collie?
Szarpać miał przyjemność Milo border collie (prawie xd) brat Saszy. Co on na to? Zdecydowanie jest dla niego za krótki! Ale nic straconego dla właścicieli dużych psów, w sklepie dostępny jest również szarpak w rozmiarze L!
Ogółem u Mila sprawdził się fantastycznie i o dziwo... nadal jest cały! Nic nie wystaje, szarpak wygląda identycznie, tak jak przed testowaniem więc za trwałość ma u nas wielkiego plusa. Kiedy w Saszowej i Milowej "klawiaturze" wylądowała zabawka z biedronki za pięć złotych to wystarczyło zaledwie kilka sekund, aby przestała ona istnieć.
Podsumowując
Dla Saszy długość szarpaka jest jak najbardziej odpowiednia. Jest on bardzo miły, przyjemny w dotyku i w psiej paszczy. Kolory są znośne. Dla border collie jest on oczywiście za krótki, ale jak już wcześniej wspomniałam dostępne są większe rozmiary. Szarpak ten jest jednym z najlepszych zabawek jaką psiaki miały w swoich jadaczkach. Ma on wiele zastosowań i co więcej świetnie sprawdza się jako motywator do treningów, czy po prostu posłuży jako wzmocnienie relacji człowiek+pies. Gorąco polecamy!
Serdecznie dziękujemy za współpracę!
Szarpak ten jak i inne możecie zakupić tutaj oraz zachęcamy do odwiedzania fanpejdża klik.



8 wrz 2015

Wakacje 2015

Jak nam wiadomo, wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć. Tak było w przypadku tegorocznych wakacji. Pełno czasu wolnego, odpoczynku, relaksu. Tak mniej więcej dwumiesięczna przerwa od szkoły nam przeleciała. Jednakże oprócz lenistwa i błogiego wypoczynku regularnie ćwiczyłyśmy agility oraz uczyłyśmy się nowych sztuczek, powtarzałyśmy komendy, spotykałyśmy się ze znajomymi jaki i również miałyśmy przyjemność wystąpić, zaprezentować nasz drugi w sumie występ publiczny. Składał się on oczywiście ze sztuczek i toru przeszkód. Chciałyśmy wykorzystać wakacje w stu procentach, ale moim zdaniem brakowało nam jeszcze więcej spotkań z psiarzami, może jakiegoś seminarium, szkolenia, czy wyjazdu więc już mam plan na kolejne wakacje, aby były maksymalnie wykorzystane. Zatem już nie będę narzekać i przejdę do sedna sprawy oraz postaram się opisać co takiego znaczącego wydarzyło się w te wakacje. Jednej sprawy jednak najbardziej mi brakowało: morza i piasku. Tam Sasza nie miała jeszcze przyjemności być, ale nic straconego. Poczekamy, może następnym razem się uda gdzieś o wiele dalej wspólnie wyruszyć:)
No to zaczynamy!
27 lipca i 3,10 oraz 24 sierpnia uczęszczałyśmy do Rybnickiego Klubu Agility z reguły po godzinie dziewiętnastej ze względu na nieziemskie upały. Nie będę tu się rozpisywać, ponieważ więcej informacji znajdziecie tutaj
30 lipca - 2 sierpnia wyjazd do Kamesznicy, Piekar i Tarnowskich Górach. Pierwsze, krótkie wakacje Saszy wtedy się odbyły! Góry, lasy, rzeki, czyste powietrze, wieś, łąki to idealne słowa opisujące Kamesznicę. Więcej informacji znajdziecie tu

Teraz przejdźmy do szkolenia. Dat zaznajomienia tych sztuczek nie pamiętam, ale warto wspomnieć o nich, bo przed wakacjami było sporo problemów z nauką. Pierwszą sztuczkę jaką Sasza opanowała to zawijanie się w kocyk. Turlanie  (aby nauczyć psa tej sztuczki niezbędna jest tutaj nauka turlania) Sasza już potrafiła, a trzymanie przedmiotów w pysku udało nam się na szczęście ogarnąć w ostatnich dniach roku szkolnego. Zatem w wakacje nauczenie tego triku było o wiele mniej etapowe, a wręcz banalne. Sasza szybko zajarzyła o co chodzi. Następną sztuczką było tulenie pluszaka. Z tym miałyśmy największy problem. Z obejmowaniem palika poszło naprawdę gładko, ale z pluszakiem musiałam czekać prawie miesiąc. Następnie wpadłam na pomysł, aby w pozycji proszącej łapała piłkę. Zajęło jej to niecałą... minutę. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, ponieważ są to bardzo, ale to bardzo trudne sztuczki, a udało nam się ich nauczyć jeszcze przez wakacje. Dodatkowo powoli, małymi kroczkami uczymy się nasuwania kółek na drążek, lecz przed nami jeszcze długa droga została :)  


                                                                                 
W sierpniu miałyśmy również przyjemność jeszcze raz spotkać się z Tatianą i Shelby (border collie). Pierwszy raz poznałyśmy się na seminarium z Patrycją i oczywiście nie mogło by się nie obyć bez spotkania numer dwa :) Sasza miała w tym dniu tak wielkiego focha na mnie, że trenuję Shelby, a nie ją i większość spędziła czasu w klatce. Poćwiczyłyśmy psi fitness, posztuczkowałyśmy, potrenowałyśmy trochę agility, frisbee oraz się OBIjałyśmy. Jednym zdaniem wszystkiego po trochu :) 


    
Króciutko podsumowując
Jeżeli mam być szczera: było nudno. Za dużo siedziałyśmy w domu. Oczywiście postanowiłam sobie, że w następne wakacje będzie lepiej, ciekawiej i aktywniej. Więcej wszystkiego pomijając sztuczki. Jak wcześniej wielokrotnie wspominałam o spotkaniach składam pytanie Wam czy w następne wakacje bylibyście chętni na spacer, spotkanie? Dajcie znać! Na koniec koniecznie obejrzyjcie film wakacje 2015! Miłego oglądania!


            







                                                               

26 sie 2015

Wakacyjne treningi agility

O ile pamiętam, to w poście podsumowującym rok 2014 pisałam o postanowieniach na rok 2015. Wspomniałam, że postaramy się regularnie uczęszczać do Rybnickiego Klubu Agility, jak i również zakupić nowy, co najmniej 5 metrowy tunel (nie pomijając treningów na naszym torze). W wakacyjne poniedziałki starałam się jak najczęściej trenować agility. W sumie w Rybniku byłyśmy cztery razy oraz dość często ćwiczyłyśmy na naszym nowym torze, o którym więcej zamierzam wspomnieć w następnych postach.
Przez prawie całe wakacje upały dawały nam się w znaki. Treningi rozpoczynały się zazwyczaj grubo po dziewiętnastej, ponieważ w skwarze Sasza jedyne co robiła to spała gdzieś w cieniu. Na przykładzie to zdjęcie:
Wracając do treningów w Rybniku, bywa tam jeszcze Owczarek belgijski tervueren Vicky (Wiki) jest na wiele bardziej zaawansowanym poziomie niż Sasza, Wiki jest taka bardziej "ogarnięta" w przeciwieństwie do Saszy :)
Przed państwem Wiki:
No i oczywiście Colin border collie:

Jak widać psów w miarę regularnie ćwiczących jest mało,, zatem jeżeli mieszkacie na śląsku, chcecie systematycznie ze swoim pupilem ćwiczyć agility to napisz do mnie! Teraz w takim razie dokładnie postaram się opisać każdy nasz trening :)

27 lipca
Niestety wyjątkowo brak zdjęć z tego treningu. Powiem tyle: nic specjalnego, jedynie dołączyła do nas Dominika i Maja (golden mix), ale już więcej przez wakacje się nie widziałyśmy. Sasza wtedy nie chciała biegać po torze, no zabawy z Majką ważniejsze :p

3 sierpnia
W tym samym składzie ćwiczyliśmy, jedynie bez Majki. Saszka już bardziej była chętna do pracy i o dziwo nie zwracała uwagi na inne psy. Pewnie z tego powodu, że Vicky i Colina dobrze już zna :)

10 sierpnia
Sasza znowu zaczęła ładnie trenować, strefy wychodziły jej znakomicie. W tym dniu wreszcie wzięłyśmy się trochę za ciasne skręty, bo mamy problemy z nabyciem prędkości przy nich.
Przepraszam Was, że tak krótko to opisuję (miało być dokładnie opisane xd), ale tak w zasadzie to wszystko to możecie zobaczyć w filmiku.


24 sierpnia
Tu było więcej teorii, ponieważ ja z Saszą popełniamy coraz to więcej błędów, we wszystkim... tyle jeszcze elementów zostało nam do opracowania! Trening odbył się bez Wiki. Sasza i te fochy:

Jeżeli wy także chcielibyście potrenować i zaznajomić się bardziej z agility lub po prostu nie macie niektórych przeszkód to zapraszamy na treningi do Rybnika co każdy poniedziałek. Więcej informacji znajdziecie tutaj

Z treningów "nie u nas" to wszystko, nadeszła pora na nasz tor. Ostatnio bardzo szybko nam się powiększył (aż o cztery elementy). Często na nim ćwiczyłyśmy, ale bardziej zaznajomię Was z nim w kolejnych postach. Teraz pora na film podsumowujący wszystkie treningi agility w wakacje! Enjoy!








14 sie 2015

10 puppy tricks

Dzisiaj chciałabym rozważyć temat dotyczący sztuczek, które możemy nauczyć psy już po ukończeniu trzeciego miesiąca życia, a może i wcześniej. Oczywiście ja bardziej polecam, aby uczyć najpierw komend typu siad lub waruj, przywołania i zostawania na miejscu lecz kiedy w przyszłości chcemy na poważnie zajmować się sztuczkami, warto przyzwyczaić psa do nauki już od najmłodszych lat, miesięcy życia. Ja polecam uczyć psa sztuczek tzw. "magicznym pudełkiem" czyli klikierem, dzięki któremu łatwiej jest nam  zaznaczyć zachowanie, które chcemy premiować. Dzięki usłyszeniu charakterystycznego "klik" pies będzie wiedział co zrobił dobrze, za co dostanie np. smakołyk. Klikier można nabyć w prawie każdym, dobrym sklepie zoologicznym pod różnymi postaciami, jednakże ja polecam ten z blaszką w kształcie kości od Trixie :)
Teraz przedstawię Wam tą TOP 10 sztuczek, które możecie nauczyć Waszych papisiów.
1. Pierwszą sztuczką jest podawanie łapki.
Chyba jedna z najsłynniejszych sztuczek na całym świecie, dość łatwa w nauczeniu i idealna na dobry start w szkoleniu szczeniąt pod względem sztuczek. Jeżeli twój papiś wykonuje ją znakomicie, możesz utrudnić trochę sprawę i nauczyć go podawania łapki np. na stopę, zabawkę itp. Dawanie łapki na pewno będzie przydatne do innych, trudniejszych sztuczek, dla raczej dorosłych już psów. Dzięki tej sztuczce, Sasza nauczyła się takich sztuczek jak cross paws (krzyżowanie łapek) czy tulenia misia.
2. Turlanie.
Również fajna, szczeniakowa sztuczka lecz spotykam osoby, które mają problem z nauczeniem jej swoich pupili. Może i nie jest aż taka łatwa, ale na widok turlającego się psa od razu poprawia mi się humor :) Dzięki temu trikowi nauczyłam Saszę zawijania się w kocyk, co jest bardzo okazałą sztuczką. Dodatkowo, aby utrudnić sprawę naucz swojego malucha turlania w lewą stronę i prawą!



3. Kółeczka, obroty.
Sztuczka łatwa, a najefektowniej wygląda kiedy pies obraca się wokół własnej osi tylko na komendę. Fajnym rozwiązaniem jest również rozpoznawanie strony lewej i prawej. Ja dałam tu komendy "left" i "right". Oczywiście pies musi rozpoznać w którą stronę ma się obracać. Kołeczka najczęściej możemy wykorzystać w tańcu z psem lub może nam posłużyć jako element rozgrzewki.
4. Wchodzenie do miski/ na pudełko.
Na początku uczymy wchodzenia psa np. na pokrywę z pudełka (dostosujcie szerokość pokrywy do rozmiarów waszego psa) następnie nauczcie wchodzenia na pudełka, później do środka i stopniowo zamieniajcie te duże pudła na coraz mniejsze, aż w końcu dojdziecie do rozmiarów miski. Wchodzenie na różne przedmioty pomoże nam w przyszłości nauczyć psa wskakiwania np. na plecy, ręce, stopy itp. Bardzo przydatna, łatwa papisiowa sztuczka.
5. Slalom między nogami.
W przyszłości ta umiejętność może przydać się we frisbee, tańcu z psem oraz efektownie może prezentować się  na pokazach psich sztuczek. Ja radzę zacząć wam slalom z lewej strony oraz proszę was naprawdę uważajcie, aby nie kopnąć psa. Raz mi się z Saszą wydarzyła taka sytuacja, że podczas slalomiku między nogami po prostu jej nie zauważyłam i kładąc nogę ku ziemi niechcący uderzyłam Saszę w pysk ze stopy. Na kilka dni mała uraziła się do slalomów, ale na szczęście to minęło.
6. Ósemki między nogami.
Trochę trudniejszy trik od slalomu, ale na pewno maluchy (i nie tylko!) zorientują się o co w niej chodzi. Uczy się jej podobnie do slalomu, ja uczyłam Saszę podążaniem za zabawkę, a nie za smakołykiem. Fajna by też była znajomość targetu. Na początek uginajcie trochę kolana (prawe w prawą stronę, a lewe w lewą stronę). Najlepiej byłoby, gdyby nasi pupile wykonywali ósemkę jedynie na komendę bez "ruszania" przez człowieka kolanami. To wtedy będzie ostatni etap tej sztuczki.
7. Pozycja kangura.
Nazwa może wam niewiele mówić, bowiem możecie ją znać pod takimi nazwami jak "a ku ku", "módl się" u nas przyjął się ten trik na wspomnianą wcześniej pozycję kangura. Najfajniej byłoby gdyby pies potrafił opierać przednie łapki na twojej ręce. Wtedy już tylko wystarczy przesuwać smakołyk pod rękę i naprowadzać tak, aby wychylił głowę. Nie jest to jednak sztuczka dla każdego psa, bowiem u psów o bardzo krótkich łapkach pozycja ta będzie wręcz niemożliwa ze względu na łapki. Pozycja ta będzie wyglądała lepiej, kiedy pies swoje łapki oprze  np. na stół, rurkę, udo, a nawet na drugiego psa! Jednak to jest już wyższa szkoła jazdy, a my skupmy się na modleniu, na rękach właściciela.
8. Proszenie, suseł.
Dość trudna sztuczka jak dla szczeniaków, choć był to pierwszy, jeden z najbardziej okazałych trików Saszy. Nauka tej sztuczki była długa i ciężka. Ja proponuję robić krótkie sesje, ze względu na to, że szczeniaki nie mają wyrobionych aż tak mięśni i długie, częste sesje w tej pozycji mogą nie sprzyjać zdrowiu w przyszłości. Umiejętność ta przyda się np. do sztuczki z tuleniem pluszaka.
9. Łapy na stopach.
Trik ten polega na tym, aby nasza pociecha dotykała obydwiema łapkami naszych stóp, jeżeli dojdziecie się do tego etapu, uczy się chodzenia w takiej pozycji, Oczywiście pies nie może ściągać łapek podczas chodzenia. Bardzo fajna, widowiskowa sztuczka jak dla początkujących. Aby wziąć się za naukę tej sztuczki najpierw nauczcie psa pozycji siad pomiędzy lewą, a prawą stopą oraz ustawcie swoje stopy tak, żeby palce się stykały.
10. Wchodzenia na uda.
Kucnijcie i zachęcajcie psa, aby wszedł wam na uda. Za młodu przyda się znajomość tego triku, jeżeli będziemy chcieli później nauczyć psa np. wskakiwania na ręce, czy wybić. Z czasem podnośmy się bardziej w górę (powoli i stopniowo) aż będziemy już w pozycji stojącej.
Na koniec zapraszam na filmik, na którym każda sztuczka jest przedstawiona jeszcze raz :)
To z moje strony wszystko, jeżeli chodzi o sztuczki de facto dla szczeniąt. Jeśli będziecie mieli problem z którąś z nich lub nie będziecie wiedzieli jak się za nią zabrać, napiszcie do mnie, a ja pomogę, doradzę! Pytania składajcie na mój adres: mmarek29@onet.pl z tytułem "Problem ze sztuczką".
 Czekam na wasze opinie na temat bloga oraz postów, które chcielibyście tutaj przeczytać! :D